Następnego dnia:
Alex:
*dzwoni telefon*
Hmm?
*dzwoni telefon*
Co to do cholery?! Coo.... Szybko podnoszę słuchawkę.
- Halo...?
- Alex? - słyszę Larsa w słuchawce.
- Nie, Święty Mikołaj.
- Jezu myślałem że coś się stało, wczoraj tak szybko wyszłaś.
- Schlaliście się i co miałam czekać aż wytrzeźwiejecie? - pytam z niesmakiem w głosie i patrze na zegarek. - jest druga nad ranem...
- Serio?
- Tak, dopiero ogarneliście się?
- No - następuje głucha cisza. - tak. Przepraszam.
- Nie masz za co Larsiu.
- Haha to się ciesze.
- Może pogadamy rano? Chce spać i w ogóle nie najlepiej się czuje.
- Coś się stało?
- Nic takiego, rano zadzwonie.
- Dobra. Dobranoc.
Tak, zadzwoń o drugiej nad ranem żeby upewnić się że dotarłam do domu. Dziękuje serdecznie. Ja nie wierze, leżeli tam pijani tyle czasu? Masakra. Z kim ja się zadaje. Leże kilkanaście minut. Nie no. Teraz już nie zasnę. Dzięki Lars. Schodzę do kuchni, po drodzę sprawdzając czy mama jest w domu. Nie ma jej, no ale czego miałam się spodziewać. Włączam telewizor i nastawiam wodę na herbatę. Na każdym kanale już świąteczne reklamy, programy i piosenki. Przecież do wigilii... dziesięć dni! A już taki szał. Dobra, woda zagotowana. Szukam po szafkach jakiejś herbaty. Super. Nie ma nigdzie żadnej innej niż miętowa. Nienawidzę jej. Spoglądam za okno i widzę piękny widok. Dookoła pruszy śnieg, który zdążył już trochę ośnieżyć ogród i ulice. Czas najwyższy znaleźć buty zimowe. Siadam na kanapie i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Na jutro byłam umówiona do fryzjera, ale przez moją kochaną mamusię nic z tego. Dlaczego ona taka jest. Kiedyś była inna. Potem tata ją zostawił, bo zachowywała się jak idiotka, ale teraz jest gorzej. Mnie ma w nosie, tylko faceci i ta jej przyjaciółka. Nie wiem jak ma na imię i nie interesuje mnie to. Zastanawiam się jak to wszystko dalej będzie. Czuję że lepiej z nią się nie stanie, ale mam jednak nadzieje że się zmieni. Tylko w co ja wierze. Łudzę się że kiedyś będę miała życie jak z bajki, w uroczym domku z pierniczków. Łzy spływają mi po policzku. Dobra koniec. Może Lars coś pomoże? Wyciągam telefon.
"Śpisz?"
"No co Ty. A Ty dlcz nie poszłaś spać?"
"Nie mogę. Możesz gadać?"
"Chcesz żebym przyjechał?"
Co powinnam zrobić? W sumie mowa była o moim nie wychodzeniu z domu, a nie o zapraszaniu ludzi do domu. Dobra, raz kozi śmierć.
"Jak chcesz."
Lars:
"Jadę"
Wsiadam w samochód jak najszybciej umiem. Czuję że coś jest nie tak. Mijam wszystkie budynki z prędkością światła i parkuje przed jej domem. Na podjeździe nie ma żądnego samochodu. Mamy Alex nie ma w domu, to nie zapowiada nic dobrego. Pukam do drzwi, Alex otwiera. Płakała. Ma czerwone oczy.
- Co jest Alex?
- To jest dziwne. - załamuje ręce bo nie wiem jak mam to powiedzieć.
- Nic nie jest dziwne. Po prostu powiedz. - przytulam ją mocno.
Siadamy na kanapie, a ona cały czas płacząc opowiada mi wszystko. O mamie, tacie, o sobie i o problemach. Cały czas płacze. Kiedy przestała mówić położyła się na mnie i zasnęła. Wyrzuciła wszystko do ją trapiło i zasnęła. Patrzę na nią i zastanawiam się jak to jest że taka słodka i piękna dziewczyna na co dzień ma tak przejebane. Nie żeby każdy z nas nie miał problemów, ale ona po prostu wygląda na cudowną dziewczynę z kochającego domu. Głaszczę ją po włosach, chciałbym to móc robić co dziennie. Chyba powinienem ją zanieść do łóżka. Biorę ją na ręce i niosę na górę. Zaglądam najpierw do prawie pustego pokoju, który jest chyba sypialnią jej mamy. Otwieram kolejne drzwi. To co widzę idealnie pasuje do Alex. Na przeciwko drzwi jest okno i biurko, po prawej stronie we wnęce jest dosyć duże łóżko. Wszystkie meble i ściany utrzymane są w bieli, a dodatki w różu i czerni. Odkrywam jej łóżko i kładę ją. Kiedy już chce wychodzić słyszę:
- Larsiu?
- Słucham?
- Zostaniesz? - mówi delikatnie otwierając oczy.
- Nie powinienem... - odkrywa mi kołdrę i poklepuje miejsce obok siebie. - na prawdę Alex.
- Cichoo...
Chwilę stoję i zastanawiam się co powinienem zrobić. Szybko zdejmuję bluzę i kładę się obok niej. Przecież nic się nie stanie. Patrzę na ścianę na przeciwko. Dużo powieszonych ramek na zdjęcia. Wszystkie są puste oprócz jednej w którą oprawiony jest bilet z koncertu Iron Maiden. Odwracam się w stronę Alex a ona mnie przytula. Nawet nie wiem kiedy zasypiam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz