niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział III

Alex:

Boże jak mi się dobrze spało. Patrze na zegarek - jest ósma. Spałam tylko trzy godziny? Nie poznaje siebie. Pójdę zobaczyć jak reszta, tylko szybko coś na siebie włożę.
Ja pierdziele. Co to do cholery jest. Cała czwórka leży nie żywa na podłodze. Jestem w ciężkim szoku. W ogóle nie podejrzewałam, że można tyle wypić. Pomieszczenie które kilka godzin temu było czyste, teraz jest wypełnione pustymi butelkami, całą masą brudnych szklanek. Masakra, czy zanocowałam u jakiś dzieci? Chyba tak. Po raz kolejny patrze na telefon. Dziesięć nieodebranych połączeń. Pewnie od mamy. Kurde no. Będzie opieprz. Dobra, nie będę oddzwaniać, po prostu ubiorę się i wytłumaczę jej to w domu. Po cichu wyszłam z magazynu, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Zakładam słuchawki i wychodzę z budynku. Ależ zimno, więc szybko zapinam kurtkę. Idę, wymyślam historię o mojej nocy, na tyle wiarygodną, żeby mama w nią uwierzyła. Jestem tak pochłonięta, że nie słyszę że ktoś mnie woła.
- Hej śliczna!
Jestem pewna że to Lars, więc zdejmuje słuchawki i odwracam się. Mylę się. Przede mną stoi wysoki, dobrze zbudowany blondyn. Nie znam go, ale wygląda na jakiegoś gościa z gangu czy co.
- Coo? - ledwie wyciskam z siebie pytanie.
- Cześć piękna.
- Fajnie. - odwracam się i idę dalej w stronę domu.
- Nikt nie uświadomił że nie ładnie jest ignorować ludzi?
- Słucham? O czym ty do mnie mówisz człowieku. - mówię nieco zbulwersowana całą sytuacją.
- Pogadajmy może?
- Nie mamy o czym, ja Cię w ogóle nie znam... - mam ochotę pobiec przed siebie.
- Może skoczymy razem na kawę?
- Boże człowieku skończ. - tym razem nie daje nic mu dodać i prawie że biegnąc udaje się w stronę domu.
Co za człowiek, masakra. Wyrwał mnie z przemyśleń na temat całego wczorajszego dnia. Było fajnie, do wieczora całkiem sympatycznie. Potem zgony Aidena i Masona. Mają dwadzieścia kilka lat, a zachowują się jakby mieli po 10. Ciągle by chlali i spali, tak w kółko. Nicka bardzo lubię, wydaje się najbardziej ogarnięty z całego zespołu. Za to Lars to całkiem inna historia. Jest w porządku, jesteśmy przyjaciółmi, spotykamy się często. Jest cudowny, ale no nie wiem czy coś do niego czuje. Wydaje mi się że on coś do mnie tak. Nie wiem , jestem za głupia i tyle.
Nie sądziłam że z magazynu do domu trzeba iść tak długo. Już mi się nie chce. Wrażenie że się wyspałam było tylko chwilowe i teraz czuję się znużona. Chyba nie dojdę. Zostało mi z jakieś piętnaście minut, ale dłużą się one w godziny. Wchodzę do domu. W głowie mam przygotowaną przemowę.
- Alex?! - już czuję buzującą złość w jej głosie.
- Taak mamo?
- Gdzieś Ty była?! Nie odbierałaś telefonów! Gdzie byłaś całą noc?! Na policje już chciałam dzwonić!
- Spokojnie.
- Jak mogę być spokojna kiedy ty wychodzisz i nie wracasz na noc do domu?!
- Mamo, byłam z koleżanką w sklepie, potem poszłyśmy do niej i jakoś się tak zasiedziałam i zostałam na noc. - ukrywam zdenerwowanie w głosie.
- Tak? U której koleżanki? Może do niej zadzwonię? - miałam nadzieje że tego nie powie.
- Nie znasz jej.
- To nie pierwszy raz kiedy tak robisz, ale to pierwszy raz kiedy spędziłaś noc poza domem bez mojej zgody! Mam tego dosyć! Myślisz że jak ojciec poszedł z inną to ty możesz robić co chcesz?! O nie kochana, grubo się mylisz! Masz szlaban! Nigdzie nie wychodzisz do czasu aż ci nie pozwolę!
- Mama!
- Na góre do pokoju!

O nie. Tego w życiu się nie spodziewałam. Nigdy, ale to nigdy. Moja mama jest trochę dziwna, ale nigdy nie była aż tak dziwna. Ough. Jak ja będę się spotykać z Larsem i resztą? Z przyjaciółmi? Zaraz się popłacze. Nie chce izolacji od niego. Zależy mi na nim, jak na nikim innym. Nie długo święta, śnieg i wszystko inne a ja będę w domu. O nie. Jeszcze ten blondyn, kto to był? Rycze jak dziecko. Strasznie mi przykro. Moja matka jest dziwna. Rozwód z ojcem był z jakieś trzy miesiące temu a ona już miała kilku facetów. Nie było jej cały czas w domu, wyjeżdżała na wakacje z nimi cały czas, znikała na całe dni a ja nawet na jedną noc nie mogłam wyjść. Chore. Po prostu chore. Trzaskam drzwiami jak najmocniej umiem i włączam lampki choinkowe których nie zdjęłam od zeszłorocznych świąt. Tak mi przypadły do gustu. Nie mam siły, idę do łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz