sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział I

Alex:

Delikatnie odsunęłam zasłonę, by zobaczyć czy może już przyjechał. Chociaż nie znałam go długo, to wiedziałam że zwykle się spóźnia. Spojrzałam na telefon. Powinien już być. Zeszłam już na dół i powiedziałam mamie że wychodzę z koleżankami. Wolę skłamać niż powiedzieć że wychodzę facetem którego znam dosyć krótko. Wyglądam jakoś wyjątkowo ładnie, ale jak zwykle założyłam trampki. Dostałam sms, więc mogę wychodzić.
Przed furtką stoi dość wysoki facet, ubrany na czarno. Cały Lars.
- Cześć Alex. - wygląda troszkę jakby by nieco wczorajszy.
- No hey. - mówi otwierając mi drzwi do samochodu. Chciałabym spytać co tym razem sprawiło że się spóźnił, ale stwierdziłam że nie będę się wtrącać. To jego sprawa. - przepraszam za spóźnienie. Zaspałem.
- Jest 13. - chce mi się śmiać.
- Wczoraj byłem z chłopakami na mieście i wiesz... - jest nieco zmieszany odpala samochód.

Lars:

Boże, dziś wszystko idzie nie tak. Wczoraj nieźle się schlałem, kurwa no. I jeszcze się spóźniłem. Nie. Nie. Nie. Chce zabrać Alex do naszej "chatki" więc kazałem posprzątać ją reszcie. Mam nadzieje że zdążyli, bo nie miałem czasu sprawdzić. A ona wygląda jak zwykle przepięknie. A teraz pewnie się wścieka na mnie za to spóźnienie.
- Jestem idiotą, ale nie bądź zła.
- Nie jestem zła. - uśmiecha się najpiękniejszym uśmiechem. - powiedz lepiej gdzie mnie zabierasz?
- Nie ufasz mi?
- Nie to że Ci nie ufam, po prostu znamy się dosyć krótko i jestem ciekawa gdzie jedziemy. Hmm?
- Niespodzianka...

Nick:

Sprzątam ten syf od samego rana i nieźle nawet idzie. Nie myślałem że mamy tu taką ładną podłogę. Reszty nie mogłem obudzić po wczorajszej jeździe.
- Nick! Gdzie jest whiski!
- Nie drzyj kurwa mordy Aiden! Łeb mi pęka. Nie pij nic, ani Ty ani Mason. Wiecie kto przyjeżdża?
- Kto?
- Ta od Larsa? - z łóżka wychodzi Mason.
- Aaaa, Alex?
- Tak, więc musimy posprzątać. Okej? I tak większość ogarnąłem. Po prostu poukładajcie gdzieś swoje gitary i resztę jak nie chcecie wyjść na idiotów.
- Ale ja nie chce sprzątać! - prawie jak dziecko krzyczy Aiden.
- Zrób to dla Larsa, nie widzisz jaki jest szczęśliwy?
- Ja chce widzieć moją whiski.
Nie dogadam się z pijakami.

Alex:

Więc stoję przed zwykłym magazynem i już wiem gdzie mnie zabrał. Do jego domu, do domu całej czwórki. Czekam aż Lars zrobi cokolwiek bo ja nie mam zamiaru tam wchodzić. Tak jak mi nie jedna osoba opowiadała: jeden wielki śmietnik, butelki po alko, wszędzie ciuchy, jakiś sprzęt muzyczny i inne śmieci.
- Co mała, boisz się czy co? - śmieje się Lars.
- Szczerze? Boję się. - oboje zaczynamy się śmiać. - i nie mów na mnie mała.
- Nie bój się, kazałem im posprzątać. - otwiera przede mną furtkę i bierze za ramię. Rzucam mu krótki uśmiech, ale czuję się niepewnie. Nie wiem czy do niego coś czuję, czy w ogóle coś nas łączy. Poznaliśmy się przez przypadek w sklepie muzycznym. Ja szukałam jakiś ciekawych płyt, a on kupował nowe pałki do perkusji. Było to chyba z trzy tygodnie temu i od tego czasu spotykamy się prawie codziennie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz