Alex:
Stoję w domu metalowców, który w tym momencie zaprzecza wszystkiemu co do tej pory słyszałam. Co prawda trochę do ideału brakuje, ale jestem w szoku. Perkusja, gitary i cały sprzęt ułożone w jednej wnęce, łóżka pościelone, nic nie jest porozrzucane na podłodze. Wow, naprawdę duże wow.
Lars:
Odetchnąłem z ulgą. Myślałem że będą mieli wszystko w dupie, a tu się okazuje że na serio posprzątali. Normalnie aż postawie im wódkę, a nawet dwie.
- I jak, jest tak strasznie?
- No co Ty Lars, fajny macie domek.
Alex:
Po kolei witam się z Nickiem, Aidenem i Masonem. Trochę się bałam spotkania z nimi, ale jest ok.
- Co u ciebie? - pyta Nick.
- Jakoś leci, a u was?
- Brakuje whiski. - mówi Aiden.
- I wódki. - dodaje Mason. - nie masz nic przeciwko, że się napijemy?
- Po co się pytasz? Rób co chcesz.
Lars:
O nie. Pierdole. Co oni odpierdalają, no halo. Ona ma siedemnaście lat. Nie pije. Mam wrażenie że jestem za nią odpowiedzialny.
- Chłopaki, serio?
- Ale Alex nie ma nic przeciwko, to dlaczego ty masz coś? - daje Aiden. - masz problem.
I już leje do szklanek.
- Chcesz Nick?
- Troszkę.
- Lars, nie bądź taki sztywny. Wczoraj jakoś piłeś, to dziś też musisz. - zachęca Mason.
Kiwam głową i podstawiam szklankę. Wstaję do lodówki:
- Co sobie życzysz? Sok pomarańczowy, wodę, ice tea?
- Ymm, sok. - i znowu uśmiecha się tak pięknie jak nikt inny.
Alex:
Cały czas siedzieliśmy, ja popijałam sok, a oni alko. Pod wieczór Aiden i Mason są już tak pijani że po prostu leżą na podłodze. Lars poszedł do piwnicy po coś.
- Nick, muszę się zbierać.
- No co ty. Gdzie ty chcesz jechać?
- Do domu.
- Weź nie żartuj. Wiesz co to za dzielnica? Lepiej zostań tu, mamy wolne łóżko. - mówi wskazując na wielkie łóżko schowane za kotarą na samym końcu magazynu. - nikt tam nie śpi, więc możesz tam przenocować.
- No nie wiem....
W tej chwili wchodzi Lars. Kiedy powiedziałam mu że idę powiedział że mam zostać i też wskazał tamto łóżko, poczułam że jest mi ono przeznaczone ( hhahhahaha). Mam wielkie wątpliwości co do słuszności mojej decyzji, ale cóż.
- No dobra. Ale jutro mnie odwieziesz?
- Z przyjemnością mała.
- Lars!
- No nie będę tak mówił, mała. - całą trójką zaczęliśmy się śmiać.
Troszkę dziwnie się czuje mając spać w czyimś domu, a raczej magazynie. Chyba ukradnę to łóżko i wstawię do swojego pokoju. Jest super wygodne. Hahaha. W całym pomieszczeniu nieco wali alkoholem, ale da się wytrzymać.
- Wygodnie? - pyta Lars, siadając na skrawku łóżka.
- No pewnie.
- Dobra, dobranoc. - daje mi całusa w czoło. - jest już piąta. Kurwa nie widze już na oczy.
- To idź spać może?
- Trzeba Aidena i Masona ogarnąć.
- Po co?
- No Alex, oni leżą na podłodze.
- Na własne życzenie, schlali się bo tak chcieli. - czy na serio muszę to mu tłumaczyć.
- Racja.
I poszedł. Zasłonił trochę kotare, ale wiem że nie poszedł spać. Poszedł pić z Nickiem zapewne. Jestem padnięta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz