Lars:
Słyszę budzik, Czas wstawać. Patrzę że Alex nie ma w łóżku. Wychylam się z pokoju i słyszę wodę w łazience. Wracam do pokoju i wyglądam przez okno i nie widzę samochodu jej mamy. Opierając ręke o parapet natrafiam na duży, czarny zeszyt. Chwilę zastanawiam się go otworzyć, bo bardzo zastanawia mnie co jest w środku. Słysząc ciągle płynącą wodę w prysznicu otwieram go. Jest to jakiś tekst obok którego są pojedyncze nuty. Jestem w szoku. Utwór ten nazywa się Fade to Black, przynajmniej tak zgaduje bo wszystko jest pokreślone. Czytam dokładnie każdy wers i niestety nie mam czasu dokończyć bo Alex wychodzi z łazienki.
- Siemcia Larsiu.
- No cześć. - przytulam ją. Ma mokre włosy a woda z nich kapie mi na koszulkę. - pięknie pachniesz. Jak się czujesz?
- A dziękuje, lepiej. Zdecydowanie lepiej. Yyy Lars? - od razu zmienia ton głosu.
- Słucham?
- Ruszałeś coś z biurka? - nie pozwala się już przytulić i podchodzi do parapetu. - ruszałeś ten zeszyt?
Lepiej się przyznam, bo mam już pewien plan.
- No tak przepraszam. Ta piosenka na pierwszej stronie jest zajebista.
- Nie ruszaj moich rzeczy bez pozwolenia, a tym bardziej tego zeszytu. To jest coś mojego...
- Sorry Alex ale podpierdole Ci ten utwór. - widzę że złość odrobinę już zeszła.
- Wiesz co? - podnosi zeszyt i wrzuca go do szuflady. - nie chce żebyś to czytał.
- Ale proszę daj mi ten utwór. Sprzedaj mi go. Hahahhaha.
- Nie chodzi o pieniądze. Chodzi o to że jest jak jakby częścią mnie, krótkim streszczeniem moich problemów i w ogóle taki jakiś dziwny utwór. O ile w ogóle można go tak nazwać.
- Ja rozumiem Alex. - znowu ją przytulam - ale uważam że jest bardzo, bardzo dobry. Z chłopakami nagralibyśmy go.
- Ale on jest nie dokończony. Tylko gitarę zapisałam. Nawet nie całą. Krótkie kawałeczki.
- Bez problemu, my to dokończymy. A jak czytam te nuty to wiem już jak grać na perkusji. - patrzy na mnie takim wzrokiem jakbym mówił kompletne bzdury. - nie ważne. Po prostu pojedziesz gdzieś teraz ze mną, okej?
- Larsiu, teraz? Mam mokre włosy, jestem głodna i wiesz że źle się czuję.
- Ale tam gdzie pojedziemy od razu będzie Ci lepiej. Weź się przygotuj do wyjścia a po drodze kupimy coś w maku.
- No okej. - podaje mi zeszyt. - jestem głupia że to robię.
Odwraca się i idzie do łazienki. A ja znowu czytam pierwszą kartkę. Utwór opowiada o człowieku, który żegna się z życiem. Alex napisała taki utwór? Boże, musiała być ostro wkurwiona. Ja pierdole. Ryje mi to psyche. Nie ważne. Piękność stoi w drzwiach i jak zwykle świetnie wygląda.
- Gotowa?
- Tak.
Alex:
Jestem pewna że jedziemy do jego, znaczy domu ludków z zespołu. Są świetni. Metallica jest rozpoznawalna już w kraju i w okolicach. Kocham ich. Mam szczęście że ich poznałam.
- Na co masz ochotę? - pyta Lars gdy dojeżdżamy do mc'drive'a.
- Ciastko z jabłkiem.
- Coś do picia?
- Nie,dziękuje.
- Na pewno?
- Tak. - uśmiecham się.
Cały czas zastanawiam się czy ten tekst jest na serio taki dobry, czy tylko tak mówi Lars. Nie pisałam go żeby gdzieś go sprzedać, tylko żeby gdzieś odreagować złe emocje. Rozwód rodziców, zachowanie mamy i ogólnie cały ten syf. Jestem taka głodna, ale zanim zaczęłam sobie o tym przypominać już miałam w rękach pyszne ciacho.
- Dzięki Larsiu. - daje mu buziaka w policzek.
- Nie ma za co.
Jedziemy wzdłuż długiej ulicy, mijamy domy, parki i sklepy. Ta jazda zamiast zająć nam trzy minuty, mam wrażenie że ciągnie się w pół godziny. Może dlatego że denerwuje się tą piosenką. Wezmą mnie za jakąś psychopatkę. Mmm. Kilka wdechów i wydechów. Spokojnie. Marszczę czoło, a za chwilę słyszę śmiech.
- Hahahah. Alex, co się stało? - mam ochotę sypnąć jakimś tekstem.
- Jestem zła. - próbuje zrobić poważną minę, ale zamiast tego wybucham śmiechem.
- Za ten tekst? Proszę nie bądź zła. Serio uważam że ten tekst jest zajebisty.
- Jesteś podły. - przewracam oczami i odwracam głowę w stronę okna i już widzę cel podróży.
Schylam się po telefon, który spadł mi na podłogę. Podnoszę głowę a tu Lars otworzył już mi drzwi. Wychodzę z samochodu. Widzę przed sobą Larsa który trzyma mój zeszyt jak jakiś skarb. Otwiera mi drzwi. Spodziewałam się wielkiego burdelu, takiego jaki zastałam wychodzą ostatnio. a tu miłe zaskoczenie. Znowu jest w miarę czysto.
- Cześć ludzie. - wita się Lars. - gdzie Nick?
- Jezu Lars. Dobrze Cię widzieć. - zdyszany mówi Aiden. - oo Alex, pięknie wyglądasz. - i widzę jak cała czwórka stoi w rzędzie przede mną i przygląda się mi jakbym była jakimś ufoludkiem.
- Hej Alex. - mówi Nick, a za nim powtarza Mason.
- Siema, miło widzieć was trzeźwych. - wszyscy zaczynają się śmiać.
Zaczynam rozmawiać z Masonem i Aidenem a kątem oka widzę jak Lars pokazuje Nickowi zeszyt. Chwile głowę ma spuszczoną i czyta. I w tym momencie serce mi stanęło. Patrzy na mnie takim wzrokiem, jakim jeszcze nikt na mnie nie patrzył...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz