Lars:
- Zgadzam się.
- Ja też.
- No jestem za. Będzie przynajmniej ktoś co nam wkońcu ugotuje obiad. - zaczyna Aiden.
- I nas ogarnie. No nie oszukujmy się, ale od kiedy spotkałeś Alex to trochę tu czyściej. I nie mówiąc o tym jaki jesteś szczęśliwy. - doskonale podsumowuje to Nick.
Zapytałem chłopaków o to, co sądzą o tym, żeby Alex zamieszkała z nami. Kiedy opowiadałem im co się stało poprzedniego wieczoru, siedzieli jak wryci.
- A i nie długo święta, co robicie? - pyta Mason.
- A matka do mnie dzwoniła i mówi że mam przyjechać... - narzeka Aiden.
- Ja nie wiem. Pewnie też do domu pojadę. - z większym entuzjazmem mówi Nick. - a Ty Lars?
Wyczuwam brak odpowiedzi.
- Wiecie jak jest, pewnie zostane tu.
- Piona Lars! Znowu przechlane święta. - widzę że Mason się cieszy. - Ale na sylwestra wszyscy wracamy. Pamiętajcie! Hhahha.
- Spokojnie Mason, a kiedy wyjeżdżacie, Nick?
- No ja pewnie wylece 20, jak zwykle. Ty tak samo Aiden?
Potwierdza machając głową.
- A jak z Alex? - pyta Mason. - Zostaje z nami?
- Tak mi się wydaje. Nie masz nic przeciwko?
- No co Ty.
A więc wygląda na to, że święta spędzimy w trójkę: Ja, Alex i Mason. Podoba mi się taka wizja. Wstaje z krzesła i wchodzę do Alex, która nie świadoma niczego słucha muzyki. Leży na brzuchu z głową schowaną w poduszkach. Leży w samej podkoszulce i spodniach i musze stwierdzić że od naszego spotkania sporo schudła. Nie chodzi mi o to że była gruba czy co, tylko teraz jest bardziej chudsza. Wygląda zajebiście, ale ogarniam moje myśli i łapie ją w pasie. Ona podskakuje i siada na łóżku.
- Ja pierdziele! Chcesz żebym dostała zawału!
- Spokojnie, mam do Ciebie sprawe.
- Jaką?
- Co robisz w święta?
I tu nastaje cisza. Spuściła głowe i widoczne sprawa ta dała jej do myślenia. Jej twarz z wyrazu zaskoczenia zmieniła się w smutek.
- Przepraszam Alex.
- Za co? Dobrze, że mi o tym przypomniałeś, bo gdzieś musze je sobie zorganizować.
- Noo, może spędzisz je ze mną i Masonem? Tutaj?
- Lars, nie mogę się wszędzie Tobie, wam wpierdalać. Zaraz wróce do domu i wszystko wróci do normy.
- Ja nie chce żeby wróciło. Teraz jet mi dobrze. Kiedy Ty jesteś tu. Wcześniej to była jakaś buda pijaków. Alex, gdzieTy do cholery chcesz wracać? Do matki która ma nie równo pod sufitem?
- A gdzie? Kurwa Lars a gdzie indziej? Powiedz mi? Wpierdoliłam wam się tutaj. Teraz zamiast podbijać razem z Metallicą świat, bawisz się w pomaganie mi. Jestem Ci za to wdzięczna. Nawet nie wiesz jak. Kocham Cię. Chciałabym spędzać z Tobą każdą możliwą chwilę. Ale nie kosztem Twojej kariery, waszej kariery - opuszcza głowę, a po jej twarzy spływają łzy.
- O czym Ty mówisz? - próbuje ją przytulić. - wszystko będzie dobrze.
- Nie Lars. Teraz już nie będzie. Kim teraz jestem?
- Jesteś najbardziej kochaną osobą na świecie. A teraz się zamknij. A to są klucze do domu. Teraz tu mieszkasz, no i święta spędzasz ze mną i Masonem. Może z kimś jeszcze - teraz bez problemu dała się przytulić. - Jedziemy do Ciebie a potem do sklepu, czekam na obiad.
********
Alex:
Kazałam Larsowi zostać w samochodzie.
Stoję przed drzwiam mojego domu totalnie sparaliżowana. Nie wiem czy powinnam tam wchodzić. Delikatnie łapię za klamkę sprawdzając czy są zamknięte. Uff. Chyba nikogo nie ma w domu, ale mimo to nie poczułam się lepiej. Z kieszeni wyciągam klucz i z najlepszą precyzją na jaką mnie stać przekręcam go w zamku. Otwieram drzwi, wchodzę do środka. Sprawdzam czy nikogo nie ma w środku i kieruję się ku mojemu pokojowi. Dla pewności po drodze sprawdzam czy sypialnia również jest pusta. Mój pokój zastaje w nie zmiennym stanie. Po chwili sprawdzania czy wszystko jest na swoim miejscu siadam na łóżku, które od czasu wspólnego spania z Larsem nie zostało pościelone. Kiedy wstaję przyglądam się własnemu odbiciu w lustrze zauważam że faktycznie wyglądam dobrze w jego bluzie. Pokochałam ją w pakiecie z Larsiem. Otwieram szafę i wyciągam z niej bluzki. Wszystkie które wybrałam pakuje do torby. Czarne rurki, trampki. Zbierając wszystkie potrzebne rzeczy w jedno miejsce zaczynam płakać. Czuję że moje pomalowane czarnym tuszem rzęsy sklejają się, przybierając formę stożków. Szybko idę do łazienki próbując ogarnąć nieład na mojej twarzy. W drodze powrotnej do pokoju zabieram ze sobą kilka drobiazgów. Wszystko upycham do torby. Ledwo się wszystko zmieściło. Spoglądam na biurko, które brutalnie przypomina mi że trzeba zabrać ze sobą podręczniki. Pakuje je do drugiej torby, razem z ramką z biletem z Iron Maiden. Dziwne wrażenie ogarnia mnie od środka. Nie wiem co ono do końca oznacza, ale na pewno nie mówi mi że wszystko jest okey. Rozglądam się po pokoju i myślę czy wszystko zabrałam. "Przecież jeszcze tu wrócę." Ta myśl uspokaja mnie momentalnie. Schodzę po schodach wracając do salonu. W mojej głowie pojawiają się obrazy, których widzieć nie chce. Przedstawiają one pozytywne aspekty życia z rodzicami, których ja nie doświadczyłam. Sprawdzam czy nic najpotrzebniejszego nie zapomniałam i wychodzę z domu. Od razu podbiega do mnie Lars bierze ode mnie torby, a ja w geście zakończenia męczarni w domu trzaskam drzwiami jak najmocniej umiem. Będę musiała tu jeszcze wrócić po resztę rzeczy. Niczym gwiazda schodzę po schodach. Wiem że problemy się nie skończyły. Ale wiem że to nowy początek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz