niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział VII

Nick:
- Halo? - odbieram telefon od Larsa. 
- Jesteś w domu? - zastanawiam się o co chodzi.
- Tak, a co się stało?
- Aiden i Mason w domu?
- Nie. O co kurwa chodzi?
- Nie teraz.
Ciągle nie wiem o co chodzi. Odkładam gitarę na której jeszcze przed chwilą grałem i idę do okna zobaczyć czy już przyjechał. Widzę nasz samochód wjeżdżający na podjazd. Wybiega z niego Lars, dosłownie kilka sekund później stoi przed naszymi drzwiami trzymając na rękach Alex. Przez głowę przechodzi mi tysiąc myśli: "Może się upiła?", "Może coś ćpała?", "A może Lars ją zabił?". Odruchowo otwieram przed nim drzwi. W zupełnej ciszy wchodzi do domu i od razu kieruję się do łóżka w którym ostatnio spała Alex. Idę z nim i pytam:
- Lars, co jest?
Nie dostaje żadnej odpowiedzi. Ta sytuacja staje się co raz bardziej dziwna. Nie pamiętam kiedy widziałem go ostatnio w takim stanie. Zły, smutny. Odsłania trochę kotarę oddzielającą wnękę od reszty pokoju. Staję w przejściu i przyglądam się co zamierza zrobić. Kładzie Alex na łóżku, zdejmuje jej kurtkę, bluzę i buty. Zastanawiam się czy ona jest nie przytomna czy po prostu ma zamknięte oczy. Kiedy przykrywa ją kołdrą ona otwiera oczy, a ja decyduje się nie wpierdalać w całą sytuację. Po prostu wracam do grania na mojej gitarze.

Alex:
Czuję się totalnie nie żywa. Próbuję otworzyć oczy, ale powiek są takie ciężkie. Po chwili ta sztuka udaje mi się.
- Larsiu?
- Tak? - odpowiada i kładzie się obok mnie. Bez zastanowienia wyrzucam z siebie:
- Kocham Cię. - i prawie cała chowam się pod kołdrą jednocześnie wtulając się w niego.
- Ja Ciebie też. - tej odpowiedzi spodziewałam się. Czuję że zaczyna mnie głaskać po włosach, a ja to uwielbiam. Chociaż przez chwilę sprawia mi to przyjemność to przypominam sobie co stało się w domu. Łzy ponownie spływają mi po policzku i do końca nie wiem do czego dążę.
- Przepraszam. - nie wiem do końca co robię ale czuję że muszę przeprosić. W odpowiedzi dostaje buziaka w czoło.


*******************

Otwieram oczy i widzę najsłodszy na świecie widok - śpiącego Larsa. Chociaż uśmiecham się to zaczynam płakać. Zrobiło mi się tak cholernie smutno że przytuliłam się znowu do mojego rycerza. Nie wiem ile tak leże ale słyszę z kuchni jakieś dźwięki. Postanawiam sprawdzić co się dzieję, więc wstaje i zakładam na siebie bluzę Larsa. Zapinam ją do samego końca, bo podkoszulka, którą mam pod spodem chyba zakończyła swój żywot. W samych skarpetkach idę do kuchni w której spotykam Nicka.
- Ooo, cześć. Obudziłem Cię? - wyraźnie zaniepokojony pyta.
- Siema, spokojnie. Już dawno nie spałam. - odpowiadam siadając przy stole. Rozglądam się dookoła. - Aiden i Mason nie wrócili?
- Eee - rozgląda się po pomieszczeniu. - nie. Chcesz coś zjeść, napić się czy coś?
Uśmiecham się i zastanawiam się czy jestem głodna.
- Lodówka do Twojej dyspozycji. Powiedz Larsowi jak wstanie że wrócę około drugiej.
- Spoko, dziękuje.
I zaraz znika za drzwiami. Zaglądam do Larsa - nadal śpi. Wykorzystuję okazję i oglądam ten cały magazyno-dom. Serio, przypomina mi on bardziej magazyn. Przyglądam się gitarom i bębnom stojącym we wnęce obok kuchni. Zajebiście wyglądają i pewnie tak też grają. Zgłodniałam więc idę zobaczyć co jedzą gwiazdy estrady. Masa masła orzechowego i krakersów. Zaglądam do lodówki. Kilka jajek, dżemy i napoje oraz kilka puszek z jakimś jedzeniem. Przeglądając szafki znalazłam herbatę więc ją sobie zaparzyłam. Siadam ponownie przy stoliku i zerkam na Larsa. Chyba zaczyna się przebudzać więc decyduje się wrócić do łóżka. Kubek stawiam na komodzie i wskakuje pod kołdrę. Nie muszę czekać długo, bo jego oczy od razu spoglądają na mnie.
- Heja.
- Siemcia Larsiu.
Na powitanie dostaje coś czego się nie spodziewałam. Pocałunek, którego nigdy nie zapomnę. Taki ciepły - mogłabym nigdy nie odrywać się od jego ust. Tą cudowną chwile przerywa nam odgłos przekręcanego klucza w drzwiach. Najwyraźniej niczego nie świadomi, Aiden i Mason, wracają do domu. Kiedy są na wysokości "naszego" pokoju zastają nas w dosyć dziwnej sytuacji.
- Yyyy Lars może poczekamy na zewnątrz.
Oboje wybuchamy śmiechem.
- Spokojnie. W końcu wróciliście. - mówi Lars kładąc się z powrotem obok mnie, obejmując mnie w pasie.
- Świetnie wyglądasz w tej bluzie. - po raz kolejny daje mi buziaka. - co chcesz dziś robić?
- Ymm w sumie to nie chce mi się nigdzie wychodzić.  Szczególnie wracać do domu.
- Nie musisz. Zostań z nami, nigdzie nie musisz wychodzić. Zostań ze mną. - w tej chwili jego oczy wyraziły setki emocji: smutek, szczęście, cierpienie, radość... To wszystko w ułamku sekundy.
- Kocham Cię. - ten zwrot, nie używany przeze mnie przez bardzo długi czas, z trudem przychodzi mi na myśl. - Ugotuję Ci coś do jedzenia, na obiad może być? A do domu i tak będę musiała przecieżwrócić.
- Dobrze. Ale narazie nie teraz. Nie pozwolę Ci. - te słowa sprawiają mi ogromną przyjemność. Nie pamiętam kiedy ostatnie ktoś tak się o mnie martwił. - pojedziemy do Ciebie po kilka rzeczy a potem do sklepu, dobrze?
Zastanawiam się czy to wszystko ma sens, ale zaraz przypominam sobie że przecież na razie w moim życiu nic się nie trzyma kupy oprócz mnie z Larsem, więc zgadzam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz